Energia zamknięta w kwadracie
Kilka dni temu do redakcji dziennika Fakt wybrał się mężczyzna o wyjątkowo
medialnej urodzie i profesjonalnie skrojonym garniturze, posiadający
umiejętność profesjonalnego pozowania do zdjęć w pozycji "na
proroka". O kim mowa? O zwolenniku ścisłej współpracy z lekarzami – Jerzym
Mrugale (50 lat).
Pan Jerzy z zawodu jest elektronikiem, ale od ponad 20 lat zajmuje się
przetwarzaniem energii w alternatywny sposób. W środowisku uważany jest za
mistrza bioenergoterapii, a na jego grupowe i indywidualne terapie ludzie walą
drzwiami i oknami. Na stronie internetowej Jerzego Mrugały można obejrzeć
niezliczone ilości dyplomów oraz przeczytać informację, że przeszedł proces aktywacji 22 nitek DNA
przeprowadzony przez mistrza ceremonii – Adama Anczykowskiego ze szkoły Rocky
Mountain Mystery Scholl z siedzibą w Kanadzie. .
Być może za sprawą dobrej kampanii reklamowej, może dzięki przyjemnej
facjacie, której mógłby pozazdrościć mu niejeden profesor, a może po prostu
dzięki charyzmie, którą bez wątpienia dysponuje, pan Jurek Mrugała został
poproszony o naenergetyzowanie około 700 000 czerwonych kwadratów dołączonych
do gazety Fakt. Nie udało mi się ustalić, w jaki sposób Pan Jerzy zdołał
przesłać energię do całej sterty czerwonych kartek papieru, podejrzewam jednak,
że musiał obrać na tę okazję jakąś specjalną taktykę. Mogło być tak, że Pan
Jerzy w środku nocy przyszedł do redakcji Faktu, stamtąd kierowca bez słowa
eskortował go do drukarni położonej zapewne gdzieś na obrzeżach miasta (a może
w samym centrum, kto wie..?). Mistrz wszedł do dużego hangaru, gdzie maszyny
drukujące, hałasując straszliwie, kończyły drukować pierwszą i ostatnią stronę
tego wydania. Pan Jerzy został zaprowadzony do pomieszczenia, w którym czekała
na niego strona 13, ale ponieważ struktura gazety jest taka a nie inna, kolejne
strony, 14, 15 i 16, też znalazły się w zasięgu jego prądu. Pierwszych
kilkadziesiąt egzemplarzy naenergetyzował indywidualnie, na stojąco, z rękoma
rozłożonymi jak do przyjęcia piłki w koszykówce, jednak widząc
zniecierpliwienie i zmęczenie pracowników drukarni, którzy marzyli już tylko o tym, żeby szybko poskładać gazety i iść do domu, postanowił, że nie będzie się
pieścił z tym całym prądem i zrobi to masowo. Zanim jednak to uczynił, postanowił
ponownie przeczytać instrukcję obsługi, którą sam napisał i wysłał dzień
wcześniej do redakcji. Chciał energetyzować gazetę tak, żeby jej parametry
pasowały do instrukcji, która została wydrukowana tuż pod 20-sto centymentrowym, czerwonym kwadratem.
"1. Rozłóż gazetę, wyjmij stronę 13,
wytnij kwadrat wokół krawędzi. Możesz go zafoliować, usztywnić, podkleić taśmą.
2. Przyłóż kwadrat do brzucha, na wysokości pępka, kolorem do ciała.
3. Przykładaj figurę 2 razy dziennie, zacznij od 5 minut, stopniowo możesz
wydłużać czas do 30 minut. Czas zależy od wrażliwości organizmu, oceń, jaki
jest najlepszy dla ciebie.
4. Nie siadaj na kwadracie, bo możesz przeenergetyzować organizm, nie noś
go w kieszeni spodni, marynarki czy żakietu. Możesz go złożyć, nawet wielokrotnie,
kolorem na zewnątrz i nosić w torebce lub torbie.
5. Kwadratu nie powinni stosować ludzie po przeszczepach i kobiety w ciąży.
Nie wolno, stosując kwadrat, rezygnować z leków i wizyt u lekarza.
6. Kwadrat dodaje sił witalnych: fizycznych i psychicznych.
7. Kwadrat zachowa w sobie energię do końca 2009 roku."
Z uśmiechem samozadowolenia pan Jerzy ponownie przeczytał stworzoną przez
siebie instrukcję, ucieszył go zwłaszcza fragment o przeszczepach, usiadł na 3
metrowej górze czerwonych kwadratów i polecił zebranym, żeby opuścili magazyn,
jeżeli nie chcą doznać wewnętrznego porażenia bioenergoterapeutycznym prądem.
Wszyscy dostosowali się do polecenia, a pan Jerzy, szczęśliwy, że nie musi
energetyzować każdej strony osobno, z pełną świadomością, że poddał się swojemu
lenistwu, zgramolił się z górki, ubrał płaszcz i wyszedł, machając na do widzenia
do osób czekających przed wejściem budynku. Taka wersja historii jest
prawdopodobna, ale nie jest pewna, dlatego najrozsądniej byłoby zapytać samego pana
Jerzego, w jaki sposób udało mu się naenergetyzować 700 000 kwadratów. Wycięłam
swój egzemplarz, zgodnie z instrukcją nie siadam na nim, wstrzymałam się ze
wszystkimi planowanymi przeszczepami i ciążą, zapisałam w notesiku adnotację,
żeby pamiętać, iż wraz z 31 grudnia używanie mojego czerwonego kwadratu nie
będzie miało już sensu.
Kwadrat był dostępny w dzienniku Fakt w wydaniu 10 – 11 czerwca.
(Przy okazji: na stronie Telewizji Józef K. można obejrzeć materiał z wywiadu z pewnym uzdrowicielem - zobacz film)
Zuzanna Pietruczenik
zpietruczenik@zojcem.pl