Przysłowia są
mondrością narodów (sic!)
Podobno w przysłowiach kryje się mądrość narodów, a z mądrością narodu
pojedynczy człowiek dyskutować nie powinien. Dlatego często w różnych
dyskusjach i sporach ten, kto użyje przysłowia jako argumentu, niejako
ostatecznie wybija broń z ręki oponenta. Ile razy słyszeliśmy w takich
sytuacjach, ze tylko krowa nie zmienia poglądów albo że tylko winny się
tłumaczy. Najlepsi są tacy, co wymyślą przysłowie, które będąc powtarzane w kółko przez dziennikarzy i ludzi mediów, wejdzie do języka potocznego, a potem
stanie się usprawiedliwieniem błędów i porażek autora. Przykładu daleko szukać
nie trzeba – przypomnijmy sobie Leszka Millera, który swojego czasu ukuł
medialną, celowo dwuznaczną "złotą myśl", że mężczyzny nie poznaje
się po tym, jak zaczyna, ale po tym, jak kończy. Ni to błyskotliwe, ni to
mądre, ale argument w dyskusji jak znalazł! Rząd boryka się z plagą korupcji i nepotyzmu? Mężczyzny nie poznaje się po tym, jak zaczyna, ale po tym, jak
kończy. Startujemy z list Samoobrony i uzyskujemy śladowe poparcie? Mężczyzny
nie poznaje się po tym, jak zaczyna, ale po tym, jak kończy. Czegokolwiek
głupiego Leszek Miller nie zrobi, zawsze może obronić się swoją złotą myślą.
Tylko ciśnie się na usta pytanie, kto ustalił, że właśnie po tym poznaje się
mężczyznę, a nie np. po tym, co robi pomiędzy początkiem a końcem danej
czynności. A po czym poznaje się kobietę? Nie ważne, w przysłowiach chodzi o to, żeby stworzyć niepisaną zasadę, która czasem działa mocniej niż paragrafy
konstytucji, taką zasadę, której ludzie się podporządkują, zupełnie nie
analizując jej treści.
"Nie mów hop zanim nie
przeskoczysz" – czy ktoś z państwa zastanawiał się nad znaczeniem tego
przysłowia? Innymi słowy, można jego sens oddać w ten sposób – "powiedz
hop dopiero jak przeskoczysz" – o
ile pamiętam, w przedszkolu panie opiekunki właśnie komendą "hop"
zachęcały dzieci do odważnego wybicia się w powietrze, ale jeszcze nigdy nie
usłyszałem tego słowa zaraz po wylądowaniu, jak wynikałoby z przysłowia. Dużo
bardziej precyzyjne i trafne wydaje się w tym przypadku angielskie
"przejdziemy ten most, jak do niego dojdziemy". Ale tak to właśnie te
złote myśli często działają – kupujemy je jak kota w worku, nie myśląc wcale o ich logice czy przesłaniu.
Wróćmy na moment do powiedzenia, że tylko winny się tłumaczy. Przyznam się
państwu, że wobec niego bywam zupełnie bezsilny. Niekiedy nieporozumienie
wymaga wyjaśnień, to oczywiste, w wielu przypadkach trzeba coś wytłumaczyć i wówczas znajduje się zwykle ludowy mędrzec, który jak wyrok rzuca w powietrze
sakramentalne "tylko winny się tłumaczy". I co? Tłumaczyć się, że to
głupie powiedzenie i że to nic nie znaczy? Nie - bo dostarczymy naszemu
Salomonowi argumentu, że skoro dalej się tłumaczymy, to pewnie jesteśmy
umoczeni w brudne sprawy po uszy. Także cytowana przeze mnie niezmieniająca
poglądów krowa bywa nadużywana przez wielu do sankcjonowania braku wyraźnego
kręgosłupa ideologicznego, do zmieniania poglądów w zależności od tego, z której strony wieje wiatr.
W utworze "Przy słowie" Kazik Na Żywo śpiewa – "jeśli wejdziesz między wrony, musisz
krakać tak jak one, ale co gdy wrony w nienawiści wyuczone?". Sam
pamiętam, ile razy usłyszałem to cytowane przez pana Staszewskiego powiedzenie,
kiedy tylko nie zgadzałem się z tym, co robiły osoby z mojego otoczenia. Możemy
bez trudu dostrzec, że to przysłowie staje się więc niczym innym jak cichym
propagowaniem konformizmu, jeżeli "wrony w nienawiści wyuczone",
krakaj jak one albo – w najgorszym razie – milcz.
Przysłowie podpowie ci też jak wychowywać dzieci – jeżeli masz malutkiego
synka czy córeczkę, nie martw się, nie musisz im poświęcać za dużo uwagi, nie
są one kłopotem – gorzej z nastolatkiem, który stara się samodzielnie myśleć,
szuka swojej tożsamości. Nad takim to trzeba nieustannie wisieć i kontrolować,
co robi. W końcu "małe dzieci to mały kłopot, a duże dzieci to duży kłopot". Potoczna wiedza przysłowia także i w tym
przypadku odnosi ciężkie obrażenia w zderzeniu z wiedzą naukową. Otóż badania
psychologii rozwojowej pokazują, że wraz z wiekiem kontrola rodzicielska
powinna delikatnie spadać, a jeżeli dziecko w okresie adolescencji wykazuje
jakieś patologiczne zachowania, to znaczy, że błąd wychowawczy rodziców
popełniony był dużo wcześniej. Gdyby kierować się sensem powyższego
powiedzenia, rodzice powinni puszczać swoje pociechy samopas, a za wychowanie
zabierać się dopiero wtedy, kiedy dzieci zaczynają dorastać.
Nie należy zapominać, iż bardzo wiele zależy od interpretacji danego
powiedzenia i podkreślam fakt, iż także z przytoczonych tu przeze mnie złotych
myśli da się wysnuć mądre wnioski. Jednak zastanówmy się, czy przysłowia
faktycznie stanowią mądrość narodów, skoro tak często zachęcają do
bezrefleksyjnej ich akceptacji i ich interpretacja nierzadko jest narzucana.
Starajmy się zatem uczyć starego psa nowych sztuczek, przebijajmy czasem głową
mur i – co najważniejsze - jeśli
jesteśmy mądrzy, nie ustępujmy głupim.
Daniel Krokosz