Na jagody

 

 

BUŁKA I JOGURT

 

Przemyślałam wszystko dzisiaj przy śniadaniu. Jadłam bułkę i jogurt ze świadomością, że jeśli dobrze pójdzie i uda mi się utrzymać nawyk zdrowego żywienia na przynajmniej kilka następnych tygodni, będzie lepiej. Naturalny potok myśli skierował mnie w stronę przeszłości i tych kilku ziaren, które zjadam w bułce. Mam wrażenie, że cokolwiek by się w życiu nie działo, jakkolwiek losy ludzkości by się nie potoczyły, ona (ludzkość) zawsze będzie usilnie dążyła do śniadania. Zacznijmy od tego, że potrzeba zjedzenia śniadania jest zapisana w genach, dlatego pęd do jej realizacji jest jednym z elementarnych instynktów człowieka, nie tylko współczesnego, ale też tego sprzed lat, i chociaż ciężko w to uwierzyć – jedzenie śniadania jest tak samo ważne jak oddychanie czy rozmnażanie, a nawet bardziej, bo skupia w sobie zaspokajanie kilku potrzeb podstawowych oraz kilku nadrzędnych jednocześnie. Śniadanie należy się każdemu niezależnie od koloru skóry, płci, zawodu czy nawet statusu społecznego. Jeszcze nie słyszałam, żeby gdziekolwiek wprowadzono podatek od oddychania (chociaż spodziewam się tego), ale często spotykam się z problemem niejedzenia śniadania. Myślałam o tym i z jednej strony zrobiło mi się smutno, że jestem zdominowana przez tak przyziemne potrzeby, wiadomo, każdy człowiek chce być kimś więcej niż tylko człowiekiem. Z drugiej strony ucieszyłam się i poczułam bezpiecznie z myślą, że jest coś stałego na świecie, coś, w czym zgodzą się wszyscy ludzie, śniadanie, jajecznica, płatki z mlekiem, kotlet schabowy, ryż albo cokolwiek innego – podświadome i świadome dążenie do śniadania, na które nikt i nic nie ma wpływu. Człowiek, który nie zje śniadania jest nerwowy i odhumanizowany. Myśli raczej o kanapkach niż o sensie życia, dlatego jest mniej pożyteczny jako istota intelektualna, zresztą, wiadome jest, że wydajność fizyczna również spada. Różnice pomiędzy tymi, którzy zjedli dobre śniadanie, a tymi, którzy pozostali głodni aż do obiadu, jest kolosalna, a nawet porażająca.

 

Przeżuwałam powoli ziarenka z bułki i przyszło mi do głowy, że może dążenie do śniadania jest tak naprawdę dążeniem do przeżuwania, jednak szybko odrzuciłam tę myśl, bo mogłaby mnie doprowadzić do rozmyślań o trawieniu. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, jak ważne jest dobre śniadanie, może dlatego tak wiele osób zaniedbuje ten rytuał. Śniadanie nie tylko uzupełnia zapasy energetyczne na cały trudny dzień, ale przede wszystkim zbliża do siebie ludzi, stawiając ich na równych pozycjach, twarzą w twarz z tym, że mają ze sobą tak wiele wspólnego, choćby byli zupełnie różni.

 

 

HISTORIA PIERWSZEGO ŚNIADANIA

 

Adam i Ewa w Raju zjedli na śniadanie jabłko, wyjątkowo zdrowo i dietetycznie rozpoczęli przygodę ludzkości. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że zrobili to nago, w dodatku w towarzystwie tropikalnej zwierzyny i myślę sobie, że prawdopodobnie świat nie zna obciążonego większymi konsekwencjami śniadania (chociaż podejrzewam, że Hitler jadał jajecznice z samym szatanem, co również mogło mieć duże znaczenie). Dowodzi to tego, że potrzeba śniadania jest rzeczywista, a sama czynność wspólnego jedzenia o poranku może mieć ogromne znaczenie zarówno dla historii świata jak i dla losów jednostki.

 

 

ZIARNO

 

W średniowieczu ludzie jadali ascetyczne kromki chleba. Rubens karmił swoje kobiety słoniną o świcie, a w czasach rewolucji seksualnej jadano na śniadanie prezerwatywy i zapijano coca-colą. Każdy ma swoje ulubione składniki śniadania. Ja mam bułkę z ziarnem i doskonale wiem, jak to się zaczęło.

 

Któregoś prehistorycznego dnia człowiek pierwotny przechadzał się spokojnie w swoich drewniakach na wilczych skórach po dzikiej łące. Myślał prawdopodobnie o tym, jak wykombinować skądś ogień i spalić szałas uciążliwego sąsiada, ale żeby pasowało nam do historii, załóżmy, że szukał kwiatów na bukiet dla swojej prehistorycznej kobiety. Szedł powoli, omijając szerokim łukiem pokrzywy i osty, rozglądał się w poszukiwaniu tylko odpowiednio zakwitłych kwiatów. Zebrał kilka chabrów, parę stokrotek i zaczął wypatrywać czegoś żółtego. Człowiek prehistoryczny miał poczucie estetyki i wiedział, że tylko ten kolor pasuje do zebranej grupy kwiatów. W oddali zobaczył słonecznik. Podszedł do niego bardzo nieśmiało, bo sam nie wiedział, czy to, co tak bardzo pasuje mu do bukietu, nie jest w istocie niebezpiecznym trującym bluszczem. Zakradał się w pozycji bezpiecznej, zachowując wszelkie procedury wymyślone na okazję odkrycia nowego gatunku. Po kilku minutach obserwacji człowiek stwierdził, że słonecznik jest w porządku i zaniósł go swojej kobiecie, która wyłupała z niego ziarenka i wrzuciła mu je do zsiadłego mleka. Wieści szybko rozeszły się po okolicy i tak oto ludzie zaczęli spożywać ziarna na śniadanie.

 

Tak było. Kobieta i mężczyzna wspólnie odkrywali dobre jedzenie, on polował na produkty, ona wymyślała ich zastosowanie, potem rozmnażali się i żyli długo (w tamtych czasach góra do trzydziestki) i szczęśliwie w swoich glinianych szałasach.

 

 

DZISIAJ

 

Dzisiaj jest trochę inaczej, przekonałam się o tym na własnej skórze, kiedy człowiek, w którym pokładałam duże nadzieje na przyszłość, wyznał mi, że jego wskaźnikiem ewentualnych szans na wspaniałe życie z kobietą jest pierwsze wspólne śniadanie. Czując się obserwowana podczas tego wydarzenia, starałam się nie mówić z pełną buzią, wybrałam tylko dietetyczne i pachnące potrawy i nawet pomimo lenistwa, wyszłam do sklepu po świeże bułki, uważając, że w ten sposób zrobię na nim świetne wrażenie. Chciałam skusić go świeżym pieczywem, niczym Ewa skusiła jabłkiem Adama, ale nic z tego nie wyszło. Odpadłam na pierwszym etapie eliminacji, bo jak się później dowiedziałam, według niego – kobieta, która jada na śniadania bułki zamiast chleba razowego, szybko się zestarzeje i umrze. Od tego czasu straciłam nadzieję na rodzinne posiłki, a przecież to właśnie instynktowne dążenie do śniadania zawiera w sobie pierwiastki zaspokajania potrzeb stadnych i emocjonalnych.

 

 

ŚNIADANIE RODZINNE

 

Z tymi śniadaniami rodzinnymi to jest tak, że niestety, ale czasami ślepe dążenie do śniadania prowadzi do wielu tragedii, zwłaszcza, kiedy ludzie nie zostali nauczeni jak ważną sprawą są czyste relacje przy posiłkach. Mało jest osób, które z radością wspominają rodzinne posiłki, zazwyczaj prowadzą one do kłótni, a kłótnie do nieprawidłowego skojarzenia śniadania z kwasem emocjonalnym, który pomieszkuje sobie w wielu  rodzinach, a wszyscy wiedzą, że nawet odrobina kwasu może zepsuć całe ciasto. Powinno być inaczej, dlatego jeśli kiedykolwiek będzie mi dane robić śniadanie dla swojej rodziny, przypilnuje, żeby nie było w nim żadnych kwaśnych produktów.

 

 

UTOPIA

 

Bułka już do połowy zjedzona, a ja wciąż nie wiem, dlaczego cywilizacja tak usilnie próbuje zabić w ludziach dążenie do śniadania. Zmieniły się składniki jedzenia, to oczywiste. Sztuczne dodatki i wysokie ceny sprawiły, że żywność stała się towarem mało wartościowym i ekskluzywnym jednocześnie. Na przykład jajka - w Chinach nauczono się produkowania jajek z pominięciem udziału kury. To bardzo ciekawe, ale wyklucza omlet z mojego śniadaniowego menu, jeśli kiedykolwiek zjawię się w tamtych rejonach. Problem w tym, że to nie tylko o mnie tu chodzi, tylko o ludzkość, a ludzkość to właśnie Chińczycy puls kilka dodatkowych osób. Jesteśmy wszyscy tacy sami, a potrzeby musimy zaspokajać wedle tego, jak osoby rządzące światem sobie to wszystko wymyśliły. To niepokojące, że politycy i bankierzy nie myślą o śniadaniach, bo gdyby tak było, już dawno wprowadzono by zasadę uprawniającą każdego pojedynczego człowieka na tej planecie (i nawet tych, którzy aktualnie przebywają w kosmosie) do zjedzenia pożywnego śniadania w spokoju i bez wydawania na nie 2/5 kwoty przeznaczonej na przeżycie całego tygodnia.

 

Kogo winić? Pierwszym, który zapomniał o tym ważnym aspekcie życia, był Platon. Miał ciekawy pomysł na państwo, ale pominął w swojej wizji wątek śniadaniowy. Pamiętał o stanie żywicieli zapewniającym całej reszcie niezbędne dobra, jednak nie wyodrębnił w swoich dziełach stanu żywicieli śniadaniowych, czego nie mogę mu puścić płazem, bo swoim postępowaniem wyznaczył tory ignorancji posiłkowej, którymi konsekwentnie aż do dziś podążają myśliciele i spadkobiercy jego utopijnych pomysłów. Jeśli zaś mówimy o współczesnym systemie państwowym, to przychodzi mi do głowy tylko tyle, że w dobie kapitalizmu nie ma miejsca na dobre śniadanie. Człowiek, który jest niewolnikiem odsetek, nie ma na nie czasu.

 

 

NIEDZIELA

 

Śniadanie jest potrzebne, naturalne i każdy ma do niego prawo. Jest zakorzenione w naszej świadomości zbiorowej od samego początku świata, dlatego powinniśmy dbać o to, żeby tradycja nie zniknęła, bo jeśli zniknie, będzie to oznaczało koniec świata albo przynajmniej stan wojenny. Skończyłam jeść i rozpoczynam nowy dzień. Jutro jest niedziela, a w niedziele śniadanie smakuje najlepiej.

 

 

Zuzanna Pietruczenik

zpietruczenik@zojcem.pl