GMO

 

 

Rząd Donalda Tuska stoi teraz przed ważną decyzją dotyczącą zalegalizowania upraw GMO w Polsce. Działacze Greenpeace wręczyli mu ostatnio tak zwaną "Białą Księgę GMO", czyli zbiór dokumentów i wyników badań stworzonych przez kraje unijne, które sprzeciwiły się  wprowadzeniu GMO. Czy Donald Tusk skorzysta z dostarczonych mu dokumentów – nie wiadomo – pewne jest jednak, że w sprawie nie chodzi tylko i wyłącznie o walkę pomiędzy przeciwnikami i zwolennikami genetycznych manipulacji, ale przede wszystkim o walkę z międzynarodową korporacją Mosanto.

 

Genetycznie modyfikowana kukurydza firmy Mosanto jest jedyną odmianą dopuszczoną do wysiewu w Unii Europejskiej. Firma Mosanto ma ogromny interes w tym, żeby kraje Unii jednolicie wprowadziły pozwolenie na uprawy GMO na swoich terenach,  tym bardziej, że jako korporacja posiadająca patenty na swoją odmianę ziarna mogą monopolizować rynek i wytaczać wielomilionowe procesy rolnikom, w których uprawach znajdą się fragmenty opatentowanego kodu DNA ziaren Mosanto. Biorąc pod uwagę fakt, że nasiona i te opatentowane, i te naturalne nie mają w swojej naturze zwracania uwagi na rozwiązania prawne i mieszają się samoistnie, konsekwencje dopuszczenia opatentowanych ziaren do obiegu są olbrzymie.

 

Na szczęście – w chwili obecnej wiele krajów wspólnoty sprzeciwiło się uprawom GMO w obawie przed zanieczyszczeniem genetycznym upraw na terenie nie tylko poszczególnych krajów, ale też całej Europy. Niestety, aktualnie w prawie Polskim istnieje wiele luk, co pozwala rolnikom zachęcanym przez firmy biotechnologiczne na zaopatrywanie się za granicą i wysiew nasion GMO na Polskich polach. Zagrożenia płynące z upraw modyfikowanych genetycznie są ogromne, a biorąc pod uwagę szybkość rozprzestrzeniania się i brak możliwości kontroli nad wirującymi w powietrzu pyłkami, nie można dopuścić, żeby rząd zalegalizował uprawy GMO choćby w minimalnym zakresie. Wydaje się oczywiste, że zanieczyszczenie DNA roślin oraz zwierząt hodowlanych jest nieuniknione, jeśli jednak udałoby się odwlec modyfikację pokarmów w czasie, może udałoby się znaleźć jakieś inne – mniej szkodliwe rozwiązania. Trudno jest uwierzyć, że Donald Tusk dokona rozsądnego wyboru w tej sprawie, jednak warto mieć nadzieję, że nie czeka nas genetyczna sokowirówka.

 

 

Zuzanna Pietruczenik

zpietruczenik@zojcem.pl